fbpx
Czyli jak uniknąć słownych przepychanek

Czyli jak uniknąć słownych przepychanek

„Szklanki od wczoraj stoją brudne”. Podobny komunikat słyszeliście pewnie nie raz w życiu. A może sami byliście autorami tych słów? 🙂 Niby proste zdanie, dotyczy w końcu „tylko” szklanek, ale wszyscy wiemy jak wiele może w sobie zmieścić. Wypowiedziane w specyficzny sposób, może prawie nie dotyczyć szklanek 😉

 

To proste zdanie jest doskonałym przykładem na to, że każdy komunikat oprócz swojej warstwy treściowej zawiera w sobie o wiele więcej – mówi o tym, jak w tej sytuacji czuje się rozmówca, czego chce. Czasem wszystko to ukrywa się pod warstwą „treści”.

Dziś opowiem wam więcej o chowaniu się za faktami, czyli skupianiu się tylko na tym, o czym mówimy bezpośrednio w komunikacie.

 

Dlaczego skupienie się na faktach jest czasami błędem?

 

Dlatego, że mówienie tylko i wyłącznie o faktach może paradoksalnie służyć do ukrycia tego, co chcemy powiedzieć naprawdę.

Wyobraź sobie następującą sytuację dialogu. Nastoletnia córka zbiera się do wyjścia z domu i słyszy komunikat mamy:

M: Źle się ubrałaś, włóż kurtkę, na zewnątrz jest zimno

C: Wcale nie jest zimno (mówi ze zdenerwowaniem)

M: Jest tylko 10 stopni i wieje wiatr (mówi ze zdenerwowaniem)

C: Gdybyś popatrzyła na termometr, to byś wiedziała, że jest 12 stopni (przez zęby)

M: Słyszysz co mówię! Masz natychmiast włożyć kurtkę! (zdenerwowana)

Córka wychodzi (oczywiście bez kurtki)

 

Teraz rozłóżmy tę rozmowę na czynniki pierwsze:

M: Źle się ubrałaś, włóż kurtkę, na zewnątrz jest zimno

C: Wcale nie jest zimno

W komunikacie matki córka słyszy krytykę, zapewne robi jej się przykro, ale zamiast odnieść się do tego, co poczuła odnosi się tylko do warstwy treściowej.

 

 

M: Jest tylko 10 stopni i wieje wiatr (mówi ze zdenerwowaniem)

Matka usłyszała napięcie w głosie córki, ale zamiast zapytać, o co córce chodzi lub powiedzieć, co się z nią dzieje, kiedy córka mówi do niej takim tonem, skupia się tylko na warstwie treściowej.

 

 

C: Gdybyś popatrzyła na termometr, to byś wiedziała, że jest 12 stopni.

Córka wychwytuje zdenerwowanie matki, które być może znowu traktuje jako krytykę i znów odnosi się tylko do warstwy treściowej.

 

Emocje rosną, ale nikt ich nie ujawnia. Zamiast tego mamy do czynienia z przepychanką, która niczego nie rozwiązuje.

 

Podejrzewam, że większość z Was może przywołać wiele sytuacji, w których zamiast porozumieć się skończyliście na odbijaniu piłeczki.

 

Jak w takim razie wyjść z bitwy na fakty zwycięsko?

 

Po pierwsze warto się „przyłapać” na próbie odbijania piłeczki. Brzmi trywialnie, ale w praktyce często zdarza się, że orientujemy się zbyt późno – kiedy jest już „po wszystkim”. Wiele rzeczy w życiu robimy automatycznie, więc najpierw trzeba wychwycić ten moment i uświadomić sobie, że oto właśnie rozpoczynamy potyczkę na fakty.

 

Po drugie weź głęboki oddech i zapytaj się samego siebie: o co ci chodzi?, co czujesz w tym momencie?, co się dzieje między tobą a rozmówcą (na płaszczyźnie emocji a nie faktów)? Kluczem tutaj jest oddzielenie warstwy tego, o czym rozmawiacie, od tego co czujesz/czujecie w danej rozmowie.

 

Po trzecie spokojnie i wprost powiedz swojemu rozmówcy, co czujesz. Możesz wykorzystać do tego komunikat JA, o którym przeczytasz tutaj.

Powiecie, że to nie takie proste? 🙂 No tak, może za pierwszym razem się nie uda. Jednak im częściej będziecie próbować, tym łatwiej będzie wam to przychodziło. Odwagi! 🙂

 

Daj znać w komentarzach, czy zdarzają Ci się takie wojny na fakty. Może masz własne sposoby, żeby sobie z nimi szybko poradzić?

 

Uważasz, że ten wpis przyda się innym? Udostępnij go na FB! 🙂

O Autorze

Ela Cwynar-Budzińska

Jestem psychologiem, trenerem biznesu i coachem. Uczę komunikacji, bo wszystko, co w życiu ważne zaczyna się od rozmowy.

Powiązane Wpisy
0 comments

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *