fbpx
Co się z nami dzieje podczas kłótni

Co się z nami dzieje podczas kłótni

Zwykle zaczyna się niewinnie: ktoś kogoś oceni, będzie forsował swój pomysł, zacznie mówić podniesionym głosem – kończy się czasem na latających talerzach. W trakcie kłótni łatwo stracić nad sobą kontrolę, posunąć się za daleko. 

 

Żeby nie było nie jestem tutaj żadnym wyjątkiem 🙂 Co prawda nie zdarza mi się niczym rzucać, za to udało mi się w złości tak trzasnąć drzwiami, że wygięłam klamkę 😉

Kiedyś w ramach eksperymentu nagrałam jedną z naszych kłótni z B. Przesłuchując później nagranie nie mogłam się nadziwić jak to się stało, że mimo ogromnej miłości jaką darzę mojego męża wyciągnęłam z odmętów przeszłości wszystkie jego wpadki i premedytacją wykorzystałam jego słabe punkty. Ewidentnie słychać było, że w pewnym momencie kłótni straciłam w oczu jakąkolwiek chęć dogadania się i obrałam nowy cel: siać zniszczenie 😉

 

Dlaczego kłótnia potrafi nas tak szybko wyprowadzić z równowagi? Jak reaguje nasz organizm w trakcie sprzeczki?

 

Uwaga: tygrys!

 

Wyobraź sobie, że zaczynasz się z kimś kłócić. Pewnie tego nie zarejestrujesz, ale od razu przyspiesza Ci tętno (czasem nawet do 160 uderzeń na minutę – to mniej więcej takie, jakie masz w takcie biegania). Równocześnie wydziela się adrenalina i aktywuje się system walki lub ucieczki, czyli automatycznej reakcji organizmu na stres. Odruch walki lub ucieczki to strategia, która przez setki lat umożliwiała nam szybką reakcję na zagrożenie. Jeśli rzucał się na Ciebie groźny tygrys nie miałeś czasu na myślenie. Żeby przeżyć trzeba było reagować natychmiast. Decyzja uciekaj albo walcz podejmowana jest instynktownie i automatycznie. Problem w tym, że mózg nie odróżnia zagrożenia rzeczywistego od zagrożenia odczuwanego.

Organizm traktuje kłótnię jako zagrożenie.

I choć żyjemy w epoce Internetu, przeszczepów i rozwiniętej genetyki z punktu widzenia naszego organizmu niewiele się zmieniło od czasu, kiedy nasi przodkowie zamieszkiwali jaskinie. Organizm ludzki nie udoskonalił swoich reakcji lękowych, jego odpowiedz jest taka sama niezależnie od tego, czy stajemy oko w oko z tygrysem szablozębnym czy z partnerem krzyczącym, że coś zrobiliśmy nie tak. Kiedy człowiekowi pozostaje do dyspozycji tylko walka (krytyka, wytykanie błędów, postawa obronna) lub ucieczka (zamykanie się w sobie) nie ma szansy na rozwiązanie problemu, a dyskusja w takim stanie najprawdopodobniej pogorszy sytuację.

 

Where is my mind?

 

Aby zrozumieć, co dzieje się z nami podczas kłótni warto uświadomić sobie także jak pracuje nasz mózg. W ogromnym uproszczeniu: za nasze emocje odpowiedzialna jest część mózgu zwana układem limbicznym, za myślenie – kora nowa. Układ limbiczny powstał wcześniej. Emocje zostały stworzone, po to, żeby dawać nam szybką informację na temat tego, co się dzieje. Emocje takie jak ciekawość, poczucie szczęścia, zadowolenie – to reakcje DO czegoś. Natomiast lęk, smutek, strach – reakcje OD czegoś. Strach to informacja o tym, że możliwe jest zagrożenie. Złość – że ktoś zrobił nam krzywdę. Kora nowa powstała ewolucyjnie najpóźniej – to część odpowiedzialna m.in. za przetwarzanie informacji, planowanie, kreatywne rozwiązywanie problemów.

  1. Kiedy układ limbiczny zostanie nadmiernie pobudzony, maleją zasoby energetyczne umożliwiające sprawne funkcjonowanie kory nowej. Oznacza to, że jeśli zaczynamy przeżywać silne emocje – przestajemy myśleć. Nie tylko nie myślimy, ale też nie zapamiętujemy, czasem nawet nie słyszymy tego, co mówi partner. Zdarzyło Ci się, że ktoś odnosił się do tego, co powiedziałeś w czasie kłótni, a Ty mogłeś się założyć, że takie słowa na pewno nie padły z Twoich ust? Radziłabym się nie zakładać 🙂 Dr Gottman w swoich badaniach ustalił, że pamiętamy jedynie mały procent informacji, jakie dotarły do nas w stanie silnych emocji. Stres obniża zdolność przetwarzania informacji, znika także bez śladu umiejętność kreatywnego rozwiązywania problemów.
  2. Kiedy mózg nie ma wystarczających zasobów, by w sposób świadomy przetwarzać informacje, przechodzi na tryb „automatyczny”, korzystając z głęboko zakorzenionych sposobów działania. W złości reagujemy nawykowo – raczej nie wykorzystamy wtedy nowej teorii komunikacji, ani żadnej innej nowej umiejętności. Odtwarzamy stare wzorce. Najczęściej takie, jakie wynieśliśmy z domu.
  3. Kiedy układ limbiczny jest pobudzony jesteś szczególnie wrażliwy na wyłapywanie zagrożeń. Zaczynasz dostrzegać przede wszystkim ujemne strony sytuacji. Twój mózg przywołuje wszystkie poprzednie zagrożenia związane z obiektem, który Cię zaatakował. Stąd nagle przypominamy sobie najgorsze wspólne momenty czy sytuacje, w których partner nas skrzywdził. Pięć lat temu partnerka flirtowała z kimś na imprezie? W 1997 partner zapomniał wysłać ważny list? Zaczynają się tzw. „wypominki”, czyli mózg ostrzega nas, że podobne sytuacje mogą się powtórzyć. To patrzenie z punktu widzenia zagrożeń zniekształca na jakiś czas obraz naszego partnera. Trudno w takim stanie dostrzec jej/jego dobre intencje.

 

Co zrobić?

 

Następnym razem, gdy w takcie rozmowy poczujesz, że zaczyna Ci mocniej bić serce i podnosi się ciśnienie przypomnij sobie, że Twój organizm zaczyna właśnie walczyć z tygrysem i odcina myślenie. I zanim zostanie Ci już tylko walka lub ucieczka, a Ty wykrzyczysz słowa, których będziesz później żałować spróbuj przerwać na chwilę rozmowę. Powiedz: Zacząłem się stresować; czuje, że podnosi mi się ciśnienie; zaczynam się mocno denerwować i nie jestem w stanie rozmawiać. Potrzebuję chwilę ochłonąć. Po czym wykorzystaj 4 kroki zarządzania emocjami, o których możesz przeczytać tutaj i dopiero wtedy wróć do rozmowy.

 

Powodzenia w radzeniu sobie z tygrysami 😉

 

 

Przydał Ci się ten post? Udostępnij go proszę na Facebooku! 

Niech inni też z niego skorzystają 🙂

 

O Autorze

Ela Cwynar-Budzińska

Jestem psychologiem, trenerem biznesu i coachem. Uczę komunikacji, bo wszystko, co w życiu ważne zaczyna się od rozmowy.

Powiązane Wpisy
0 comments

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *